Inflacja szybuje, o czym mówią wyraźnie ceny na stacjach paliw, w sklepach spożywczych, wyraźne podwyżki energii elektrycznej od następnego roku. Groźba wystrzału inflacji jest realna, a główne narzędzie powstrzymujące to wzrost stóp procentowych. Na razie sytuacja przedstawiana przez NBP nie jest do końca jasna. Z jednej strony pojawiają się komunikaty potwierdzające przekroczenie celu inflacyjnego. Z drugiej natomiast niektórzy członkowie RPP wypowiadają się nawet o potencjalnej obniżce stóp procentowych do historycznych minimów. Kredytobiorcy powinni śledzić komunikaty z NBP dotyczące zmiany stóp procentowych, ponieważ każda decyzja wpłynie tutaj na koszty długoterminowe.

Zmienne oprocentowanie przedstawia się w umowach o kredyt hipoteczny, jako stawka WIBOR. Dodatkowo EUROLIBOR, czy samodzielny LIBOR. To stawka mówiąca o tym, jakie koszty ponoszą banki wykorzystując wzajemne środki. W umowach kredytowych WIBOR to część zmienna, natomiast marża po dodaniu stanowiąca o oprocentowaniu nominalnym to część stała. Marża nie może się już zmienić po podpisaniu umowy. WIBORu się nie negocjuje, a pozytywna zdolność kredytowa może powodować zejście przez bank z marży właśnie, co jest istotne przy próbach negocjacyjnych.

Za realne oprocentowanie przyjmuje się WIBOR, marżę, ubezpieczenia (często wliczone w marżę, warto ten punkt rozbijać w samodzielnych symulacjach), inflacja (zmiana wartości pieniądza przez lata spłaty, istotny czynnik biorąc pod uwagę utrzymujące się niskie stopy procentowe od ponad dekady w narodowej gospodarce, wielu kredytobiorców przez niskie stopy procentowe znacznie szybciej pozbyło się zadłużenia długoterminowego). Do WIBOR i marży dodajesz po prostu wszystkie koszty pozostałe i otrzymujesz realne oprocentowanie, kluczowe pod kątem porównywania ofert.